Gorzkie łzy. Spotkanie dwóch kobiet w jednej z najbardziej bolesnych i tragicznych chwil w historii chrześcijaństwa. Maryja – matka Jezusa – oraz Maria Magdalena, jego tajemnicza towarzyszka i uczennica, opłakują pod krzyżem śmierć Chrystusa. W kolejnych utworach, przechodząc od pełnych bólu arii i recytatywnych lamentów do medytacyjnych wariacji na basie ostinatowym, kojących dzięki swej powtarzalności, obie kobiety wspólnie przeżywają cierpienie i szukają pocieszenia – dla siebie i dla świata.
Jako pierwsza głos zabiera Maria Magdalena. Tytułowe gorzkie łzy (Lagrime amare) płyną nieprzerwanym strumieniem, niosąc ukojenie jej duszy, gdy wspomina mękę i śmierć Chrystusa. Nie potrafiąc pogodzić się z tym, co widzi, i nie mogąc wyobrazić sobie dalszego życia bez ukochanego Nauczyciela i Pocieszyciela, prosi o śmierć, aby móc nadal za Nim podążać. Skoro jednak nie może zamknąć oczu na wieki, pragnie, by płakały aż do kresu jej dni.
Utwór Pianto della Maddalena zamyka przejmująca aria, w której rozpacz Marii Magdaleny zdaje się poruszać nawet świat natury: wiatr wstrzymuje swój bieg, kamienie porzucają swój odwieczny bezruch, a nawet zatwardziałość ugina się przed jej łzami.
Ważnym ogniwem tej opowieści są fragmenty utworu Donna de Paradiso autorstwa Jacopone da Todi. Poetycki dialog prowadzi Maryję przez kolejne etapy męki syna – od konfrontacji z okrucieństwem tłumu aż po pełną bólu skargę skierowaną do umierającego Jezusa. Utwór staje się tym samym łącznikiem pomiędzy doświadczeniem Marii Magdaleny a cierpieniem Maryi.
W drugiej części koncertu tradycyjna forma pasyjna – Stabat Mater Giovanniego Felice Sancesa – zostaje zestawiona z niezwykłą adaptacją, w której Claudio Monteverdi sięgnął po muzykę własnego, zaginionego utworu z opery Arianna. Do linii melodycznej Lamentu Arianny, opłakującej ukochanego Tezeusza, Monteverdi podłożył łaciński tekst, w którym Maryja zwraca się do umierającego na krzyżu Jezusa. Kompozycja, pierwotnie świecka i teatralna, otrzymała w ten sposób nowy, religijny wymiar.
W Pianto della Madonna lament Maryi pozostaje na wskroś ludzki, przejmujący i bliski. Figury retoryczne zastosowane przez Monteverdiego przekraczają granice konkretnej historii – ból porzuconej kochanki staje się bólem cierpiącej matki. Być może właśnie tutaj, w ostatniej kompozycji programu, Maryja i Maria Magdalena są najbliżej siebie: współodczuwają, dzielą ten sam głęboki żal i tę samą żałobę.

